Translate

sobota, 1 sierpnia 2015

#2 Czerwony kwiat

Dzień dobry! Dzisiaj wszystko robię w biegu, ale o wpisie pamiętam ;) Nie pokażę wprawdzie tego, co zaplanowałam pierwotnie, ale mam nadzieję, że te kolczyki też przypadną Wam do gustu;) Nie wyrobiłam się po prostu z polakierowaniem nowych tworów, a chcę się tutaj pochwalić już całkowicie skończoną biżuterią, a nie etapami jej powstawania ;)

A oto i moje chyba najbardziej lubiane, najczęściej noszone i własnoręcznie zrobione kolczyki






Jak już wspomniałam, często w nich chodzę;) Fajnie pasują nawet do bardziej sportowego stroju, a ten ostatnio u mnie przeważa, 
bo w końcu zaczęłam regularnie ćwiczyć! :)

Kolczyki bez "metalu" mają prawie 5 cm wysokości i 6 cm szerokości i jak wszystkie, które u mnie zobaczycie, są oczywiście zabezpieczone lakierem :)

W tym tygodniu jadę na wakacje, ale post uszykuję wcześniej i mam nadzieję, że już za równy tydzień podzielę się z Wami kolejną propozycją kolczyków ;)

Tymczasem czekam na Wasze opinie o moich czerwonych kwiatkach ;) 

Do kolejnej soboty! Miłego tygodnia! 

wtorek, 28 lipca 2015

#1 Kwiaty ;)

Witajcie!!! 

Tak, jak wczoraj obiecałam- wrzucam fotki pierwszych kolczyków, które, wykonałam techniką quillingu ;)






Kolczyki mają 4 cm, są bardzo lekkie, zabezpieczone kilkoma warstwami lakieru i idealnie pasują do letnich stylizacji!

Chętnie poznam Wasze zdanie na ich temat;) 

Kolejne POtworki w sobotę!!! Miłego dnia!!!

poniedziałek, 27 lipca 2015

POWRÓT !!! I ZMIANY!!!

Halo!!! Hallo!!! Odbiór!!! 
Po ponad rocznej przerwie postanowiłam wznowić bloga! 

Mam nadzieję, że nie tylko ja się z tego powodu cieszę^^
Miłym zaskoczeniem jest, że ktoś tutaj nadal zagląda <3

Z przyjemnością informuję Was, że od dziś tematyka bloga będzie bardziej uporządkowana i ukierunkowana na jedną technikę.
Nie usunę starych postów ze względu na sentyment, ale nowe będą dotyczyć już prawie w całości... biżuterii wykonanej techniką QUILLINGU!!!
Znacie ją już ze starszych wpisów ;)

Na razie zajmę się trochę odświeżeniem wyglądu bloga, ale myślę,że już jutro dodam pierwsze zdjęcia ;)
Mogę zdradzić, że będą to kolczyki!!!

Więc ja pracuję nad estetyką wyglądu, a Wam życzę dobrej nocy i do zobaczenia jutro ;)

niedziela, 16 marca 2014

Stojak na bransoletki

Hej;) Mijają prawie 2 miesiące od ostatniego wpisu. Bardzo się cieszę, że jest już ponad 1200 wejść;) Podsumowując ostatni okres mojego życia: Sesja, sesja i po sesji! :D Na szczęście udało mi się wszystko pozaliczać i dalej studiuję ;p Z racji egzaminów miałam  bardzo mało czasu i niczego nie tworzyłam, ale dzisiaj, pomimo paskudnej aury, która co chwilę się zmieniała-miałam tyle energii, że posprzątałam, poćwiczyłam z Mel B, porobiłam zaległe przelewy, uporządkowałam maile i zrobiłam, aż 3(prawie 4) przedmioty DIY! ;) Jednym z nich, a właściwie dwoma się z Wami podzielę już teraz ;)

Pierwszą rzeczą jest tytułowy stojak na bransoletki. Wykonanie było banalnie proste i trwało nawet chyba nie całe 5 minut ;) A do wykonania potrzebne są: 


  •  rolka po ręcznikach papierowych (najlepiej tych z bardzo dużą ilością listków, bo rolka jest sztywniejsza i nie tak łatwo ją zgiąć)
  • materiał
  • klej Vicol
  • nożyczki
opcjonalnie:

  • coś do zaznaczenia wielkości na materiale (u mnie marker)
  • linijka do odmierzenia materiału

Pierwszy krok to oczywiście wycięcie odpowiedniej wielkości prostokąta z materiału, tak aby obejmował cały obwód rolki i końcówki można było podkleić wewnątrz rulonu.




Dopasowany materiał należy przymocować klejem i gotowe ;)
Planowałam jeszcze dodać "nóżki", aby stojak był w poziomie, ale zrezygnowałam z tej opcji ze względu na to, że w pionie zajmuje o wiele mniej miejsca ;)
A tak prezentuje się już po zebraniu prawie wszystkich bransoletek.




Jako, że zostały mi jeszcze skrawki materiału, postanowiłam zająć się jeszcze moimi pierścionkami. Zamiast wrzucać je na chybił trafił do szkatułki-z resztek materiału zrobiłam dla nich przegrody ;)



Kilka takich pasków zwyczajnie zwinęłam w rulonik i włożyłam do szkatułki. Tym prostym sposobem nie będę już miała problemów z szybkim zlokalizowaniem danego pierścionka;)



Na dziś to tyle;) Do następnego razu. Postaram się, aby miał on miejsce w trochę mniejszym odstępie czasu niż ostatnio ;) Pozdrawiam. 

czwartek, 23 stycznia 2014

Dalej mydełka ;)

Dobry wieczór wszystkim ;) Choć dla mnie chyba nie bardzo dobry ;/ Znów, a może raczej nadal jestem chora i jest coraz gorzej... Ledwo żyję, i chcę płuca wypluć... Ale laptopa trzymać siłę mam, więc wykorzystam ten czas na nowego posta. Moja sesja stoi pod wielkim znakiem zapytania, ponieważ opuszczę milion kolokwiów, których zaliczenie jest warunkiem dopuszczenia do niej... Właśnie skończyłam pisać maile do prowadzących z pytaniami, co mam robić... Zobaczymy, co mi odpiszą :( Dzisiaj będzie krótko. Pokażę Wam hipoalergiczną wersję mydlanego serduszka ;)





Jest to moja pierwsza próba, w której nie wykorzystałam spirytusu kosmetycznego, dlatego mydełko mi trochę popękało. Wiórki mydlane to hipoalergiczny "Biały jeleń" ;) Reszta "przepisu" jest identyczna jak w poprzednim poście ;) Dla ozdoby, gdy masa mydlana była jeszcze nie do końca wyschnięta-wetknęłam w nią ususzone stokrotki.

W poprzednim poście chyba zapomniałam dodać, że przy robieniu mydełek można kombinować i dodawać, np. właśnie suszone kwiaty, herbaty owocowe, barwniki spożywcze, zmielone ziarna z zaparzonej kawy, wiórki kokosowe(efekt peelingu), olejki zapachowe i wiele wiele innych;) 

Pozdrawiam Was serdecznie;) Trzymajcie się cieplutko ;) Wkrótce postaram się wpaść z nowymi pomysłami;)

P.S. Dzięki za odwiedziny bloga ;D

sobota, 18 stycznia 2014

Kiepski początek, ale zakończenie udane ;) Domowe SPA ;D

Witajcie ;) Dzisiejszy dzień zaczęłam od biegania... Nie, nie, wcale nie chodzi o trzymanie przeze mnie formy... Po prostu zaspałam i biegałam po domu jak głupia, nie wiedząc co robić... Na szczęście na zajęcia zdążyłam, bo mieszkam blisko uczelni ;p Pobiłam chyba mój rekord -w 15 minut się ubrałam, zjadłam śniadanie !!!, uczesałam i dobiegłam pod salę!!! Jakbym miała mało atrakcji to wrzucony na szybko do torby serek musiał oczywiście się w niej wylać... Czy mi się pomyliły dni w kalendarzu, czy dziś piątek 13? Naprawdę myślałam, że już się nie doczekam powrotu do domu (tego "właściwego", nie wynajmowanego ;P) Choć i w tym wynajmowanym czekała na mnie niespodzianka... Wczoraj sprzątałam całe mieszkanie, w tym myłam podłogi (mamy ustalony grafik sprzątania), a dziś w całym domu BŁOTO!! Buty, z tego co wiem, służą do chodzenia po dworze... Bo w oborze chyba nie mieszkam.. Ale trudno, olałam sprawę i mam nadzieję, że właścicielka to jakoś rozwiąże... Droga powrotna również nie należała do najprzyjemniejszych z racji, że cierpię na chorobę lokomocyjną, a tak się złożyło, że dzisiaj wracałam autobusem (w których zazwyczaj mnie mdli), a nie jak to zwykle bywa samochodem. Autobusy niestety mają to do siebie, że gdy są stare (a na takiego trafiłam) mają taki specyficzny zapach (ja go nazywam "kurzowy";p) , który dodatkowo źle wpływa na mój organizm ;/ Całą drogę (ponad 1,5 h, ale dzięki Bogu, że nie dłużej, bo chyba bym zwariowała) z głośników dobiegały jakże znienawidzone przeze mnie disco polowe hity... 

Ale do domu dojechałam i mój nastrój od razu się polepszył ;D Pojadłam u mamusi, pooglądałam troszkę TV, a nawet pozmywałam! ;p Postanowiłam się trochę odprężyć i zrelaksować ;) Odpaliłam mój kominek ceramiczny, dodałam kilka kropli mojego ukochanego olejku lawendowego i rozkoszowałam się cudownym zapachem ;) Nawet troszkę zadbałam o kondycję, bo zrobiłam 4 km na rowerku stacjonarnym, co uznaje za sukces po tak dobijającym poranku ;p Teraz szykuję się do super kąpieli ze świecami, oczywiście lawendowym olejkiem do kąpieli, solą i..... własnoręcznie robionymi mydełkami !!! 

To właśnie przepisem na nie chcę się dziś z Wami podzielić! ;D 
Oto moje różowe serduszkowe  mydełka o ślicznym zapachu wiśni 








 Sposób na stworzenie takich cudeniek jest bardzo prosty! Wystarczy stopić zwykłe mydło (to, które widzicie wyżej jest najtańszym mydłem z Biedronki, które urzekło mnie swoim zapachem) w kąpieli wodnej. 

1) Mydło należy zetrzeć na tarce o dużych oczkach lub tak jak to zrobiłam ja-ścierać je najzwyklejszymi w świecie nożyczkami ;)
2) Wiórki mydlane trzeba wsypać do słoiczka, obciętej puszki, czy starego garnka-nie polecam wykorzystywania garnków, z których zamierzamy jeszcze jest, bo jest to jednak substancja chemiczna, a przy oddychaniu baniek mydlanych robić chyba nie chcemy;p
3) Następnie naczynko to wstawiamy do garnka z gotującą się wodą i mieszamy, aż do całkowitego stopienia ;) Należy jednak uważać żeby nie przesadzić z czasem trzymania mydła we wrzątku.
4) Aby nieco przyspieszyć topienie można dodać troszeczkę wody lub oliwy z oliwek ;)
5) Gdy mydełko jest już płynne-przelewy je do wcześniej przygotowanej foremki sylikonowej, bądź po prostu jakiegoś pojemniczka po serku itp. Zanim jednak to zrobicie-przetrzyjcie foremkę wacikiem nasączonym spirytusem kosmetycznym, aby zapobiec pękaniu ;) To samo robimy z wierzchu, gdy masa zacznie schnąć.
6) Po lekkim zaschnięciu mydełka zrobiłam w nim dziurkę słomką, co oczywiście nie jest konieczne ;) Miała ona służyć za miejsce przewiązania kokardki, bo uważam, że jest to fajny pomysł na mały prezencik ;)
I oto cała filozofia ;) 

Napiszcie, co sądzicie o takim pomyśle ;D Liczę, że się Wam spodoba ;) Lecę robić maseczki, peelingi i różne inne cuda ;) Trzymajcie się cieplutko, pa! ;)

czwartek, 16 stycznia 2014

Ciąg dalszy tematu rocznicy ślubu ;)

Dobry wieczór ;) Na wstępie znów muszę podziękować za odwiedziny mojego bloga ;D Wiem, wiem powtarzam się, ale naprawdę jest to dla mnie bardzo miłe ;) Jak już wspomniałam w ostatnim wpisie jestem chora, mam zwolnienie lekarskie, a co za tym idzie i odpoczynek od studiów i dużo wolnego czasu, który z chęcią poświęcę na pisanie bloga :) Przyznam szczerze, że trochę mi go brakowało i cieszę się, że mogę to kontynuować, choć teraz już się nie zarzekam, że będę pisać regularnie ;( Niestety teraz priorytet to studia ;/ A jeżeli o nich mowa, to jeszcze po prosektorium żyję i na szczęście nie stałam się nowym obiektem badań moich kolegów i koleżanek z grupy :p Pierwsze kolokwia mam już za sobą, nie mówię, że wszystkie udało mi się zaliczyć w pierwszym terminie, ale jakoś poszło i teraz tylko czekać na sesję i wielki pogrom ;p Ale trudno, jakoś trzeba żyć dalej;p

Jeżeli chodzi o to, czym chcę się dzisiaj z Wami podzielić to lecę po kolei z tym co zaplanowałam przy zaczynaniu przygody z blogiem ;) Żeby niejako kontynuować poprzedni post ( a raczej post w poście;p) pokażę, "główny" prezent rocznicowy, jaki dostali moi rodzice ode mnie i mojego brata, bo oczywiście sama kartka okolicznościowa to tylko dodatek ;)  
Zgraliśmy dla nich film z ich ślubu z kasety VIDEO na DVD, którego ja nawet nie pamiętam (w sensie filmu, bo że ślubu to chyba oczywiste;p), bo mój miłosierny braciszek będąc małym berbeciem karmił biedny i głodny odtwarzacz Video paluszkami ... xD Zgraliśmy, a raczej zrobił to mój chłopak <3 Początkowo chcieliśmy zanieść to do fotografa, ale gdy usłyszałam cenę za zgranie 1h filmu prawie padłam... 






Okładkę zaprojektowałam sama-i tę na płytę i na pudełko ;) Wydrukowałam to na specjalnej folii, którą skombinował również mój chłopak ;p Prezent podobno się podobał (podobno, bo wręczał go mój brat, a ja byłam w tym czasie po drugiej stronie słuchawki ;p)A co Wy myślicie? Chętnie poznam Wasze zdanie na taki pomysł prezentu rocznicowego i samo jego "wykonie" ;) To ja lecę już spać, bo coś się późno zrobiło ;p Dobranoc ;)

Retrospekcja i baaaardzo zaległa kartka na 20 rocznicę ślubu ;)

"Witajcie Kochani! Cieszę się, że mimo mojej dłuższej nieobecność na blogu, nadal ktoś na niego zerka ;) Nie zapomniałam o tym blogu, choć można było tak pomyśleć... Przepraszam za to moje zaniedbanie, ale próbuję, się odnaleźć na studiach (nie jest niestety łatwo...) Ciągle chodzę zestresowana, bo na wielu zajęciach na wstępnie są wejściówki (kartkówki z lekcji w przód-jeszcze nieomawianej). Chociaż nic nie przebije prosektorium.... Tak... Jak to mówi mój prowadzący- "mam przyjemność" pracować z kiedyś żywymi preparatami, a nie tylko plastikowymi modelami... Nie wiem, czy kiedyś do tego przywyknę, ale na razie się na to nie zanosi ;/ Przed pierwszymi zajęciami melisę piłam litrami i nawet melisowe cukierki sobie skołowałam. Oczywiście mało to dało i pół zajęć stałam przy otwartym oknie, skupiając się żeby nie stać się nowym okazem dla studentów. Ale koniec tego tematu, bo samo wspominanie źle na mnie działa. A za 2 tygodnie kolokwium!!! Aż skaczę z radości normalnie... Od poniedziałku zaczynam praktyki w szpitalu, więc może być ciekawie. Mam nadzieję, że się czegoś nauczę, a nie mam tu na myśli parzenia dobrej kawy ;p Rozpisałam się trochę, a tu zaraz pora wracać do Łodzi ;( Jako, że zaraz jadę, a trzeba się jeszcze  spakować, wstawię dzisiaj tylko obiecaną wcześniej kartkę na 20 rocznicę ślubu  moich rodziców;) Mam nadzieję, że spodoba się Wam tak, jak obdarowanym ;) Pozdrawiam i cześć:) Wkrótce się odezwę;)" 

To, co widzicie wyżej jest postem, który chciałam dodać w listopadzie, ale komputer odmówił mi posłuszeństwa, a do opublikowania wersji roboczej jakoś mnie miałam głowy... Miałam go skasować i napisać nowy, ale pomyślałam, że może jednak go wstawię, żeby wszystko było w miarę po kolei:) 

Długo się nie odzywałam, bo jak już wspomniałam- studia mnie trochę męczą... Jest naprawdę ciężko, choć chyba powoli zaczynam się przyzwyczajać i najgorsze mija :) Aktualnie jestem chora, więc postaram się troszkę nadrobić zaległości:) Pozdrawiam i do następnego (mam nadzieję, że nie po następnych 3 miesiącach;p) wpisu :)

P.S. A to niżej, to kartka dla moich rodziców, do której użyłam również wygranych scrapek z kilku postów wstecz ;)



niedziela, 6 października 2013

Jesienne różyczki ;)

Dobry wieczór;) Na wstępie przepraszam za niedotrzymanie obietnicy z terminem kolejnego posta... :( Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina:( Byłam zbyt pochłonięta przygotowywaniem się do studiów, więc wybaczcie. Z tego wszystkiego zapomniałam pochwalić się Wam przesyłką od właścicielki TEGO BLOGA ;) Jest to nagroda za udział w Jej candy ;) I w tym miejscu jeszcze raz bardzo za to dziękuję ;)

W kolejnym poście pokażę do czego kilka z tych scrapek już wykorzystałam ;p

Minął pierwszy tydzień studiów i jestem trochę przerażona... Już po pierwszych zajęciach widzę, że z biochemią to się raczej nie zaprzyjaźnię... Na ćwiczeniach przewróciłam cały stojak z próbówkami i oblałam się kwasem octowym...Zapach przecudowny, a i doświadczenia trzeba było robić od nowa... Dobre chociaż to, że nic się nie potłukło, bo mój ubogi studencki portfel popadłby chyba w anoreksję...;p Kształcenie ruchowe natomiast możliwe, że będę lubiła, mimo pisania na każdą lekcję nowego konspektu ;p Na razie w moim mieszkanku w Łodzi nie mam internetu, co trochę mnie irytuje, więc wpisy będę robić w weekendy, kiedy wrócę do domu.

Jesień za oknem w pełni, katarek już lekki jest, to postanowiłam coś z tej tematyki przemycić na mojego bloga ;) Padło na różyczki z liści klonu;) Dziś było ciepło i słonecznie, więc wraz z bratem i mamą udaliśmy się na spacer po lesie ;) W drodze powrotnej, idąc przez osiedle-natchnęło mnie do zbierania liści i  od razu pomyślałam, że wykorzystam je w dzisiejszym poście;D Specjalnie znalazłam w sieci małą instrukcję dla zainteresowanych:




 A to moje cudaki ;)




Z moich dzisiejszych zbiorów starczyło tylko na 5 listkowych kwiatuszków, ale planuję jutro ten bukiet uzupełnić do co najmniej 7 ;) Na dziś to tyle ;) W najbliższym czasie wstawię tu prezenty przygotowane dla moich rodziców na ich 20 rocznicę ślubu ;) Trzymajcie się cieplutko ;)

wtorek, 24 września 2013

Nowy pomysł *** Szampon w roli głównej c.d.

Hej! Witajcie w ten pierwszy oficjalny jesienny dzionek .. ;p Pogoda nie rozpieszcza, co już mnie trochę dołuje... Znów mam tutaj trochę do nadrobienia ;) Tak intensywnie szukałam jakiegoś lokum, że wykorzystałam cały limit na internet... 2 razy był zwiększany, ale i tak się skończył przed czasem :( Dobra wiadomość jest taka, że mam naprawdę fajny pokoik, wszystkie meble nowe, mieszkanie świeżo po remoncie, strzeżone osiedle pod samą uczelnią !;D Minus jest taki, że w mieszkaniu oprócz właścicielki (która wydaję się naprawdę miła itp. - młoda pani ;)) mieszka też inny student, o co jest strasznie zazdrosny mój chłopak... Ale musi z tym jakoś żyć ;p W sprawie pracy mnie wszyscy olali, więc trzeba szukać dalej ;/ Może jak już wyjadę na studia to znajdę coś na miejscu ? Pożyjemy, zobaczymy ;) 

A tak z innej beczki-mam pomysł jak urozmaicić mojego bloga;) Tak sobie myślałam i myślałam (wiecie, mam za dużo wolnego czasu i nudy robią swoje;p) i wymyśliłam,
że w moich postach będą pojawiać się, że tak to nazwę-wzmianki urodowo-zdrowotne ;) Mam na myśli, np. DIY-kosmetyki, sposoby na zdrową cerę itp. Chciałabym poznać Waszą opinię na ten temat, więc zapraszam do komentarzy ;) Dla zobrazowania, o co mi dokładniej chodzi-poniżej zamieszczam coś, co jest tym samym kontynuacją poprzedniego posta Szampon w roli głównej ;)
Oto przepis na tzw. suchy szampon

Dla osób nie znających angielskiego tłumaczę :6-10 kropli olejku eterycznego, lawendowego lub cytrynowego, 2 łyżki skrobi kukurydzianej, 2 łyżki maki ryżowej i 2 łyżki maki ararutowej 

Zetknęłam się z kilkoma "przepisami" na ten kosmetyk. W moim wykonaniu wystarczyła taka sama ilość mąki kukurydzianej i sody ;) A zdarzyło się też i użyć tylko samej mąki ;) Efekt był w sumie taki sam;p Grzywka, która chyba najbardziej obrywa przy przetłuszczających się włosach, po minutce wyglądała świeżo ;) Wystarczy nasypać trochę mąki na ręce (tak, aby były opruszone!), wetrzeć ją we włosy i resztki wyczesać ;)Jako, że jestem blondynką-nie było problemu z widocznością proszku po aplikacje, jednak dla osób z ciemniejszymi włosami może to być trochę problematyczne. Słyszałam, że wtedy można stosować kakao, które również posiada właściwości pochłaniające nadmiar "łoju" ;)
Przy stosowaniu tego szybkiego zabiegu należny pamiętać, że nie zastępuje on standardowego mycia głowy, a pozwala w sytuacjach kryzysowych szybko doprowadzić włosy do stanu, w którym można się pokazać ludziom ;p Częste korzystanie z tej wygody wysusza i podrażnia skórę głowy, toteż nie należy przesadzać ;) 

To na dzisiaj kończę ;) Jeszcze w tym tygodniu tu zajrzę, więc Wy też zaglądajcie;) To trzymajcie się cieplutko ;D